pomiauki kotki Holi
Kategorie: Wszystkie | Holimoże | Pomiauki
RSS
niedziela, 09 października 2011

...do tyłu prawą łapkę daj, do przodu prawą łapkę daj i potrząśnij nią...

Holisonek już od bardzo dawna występuje jako Pani Łapka. Większość wygodnych umoszczeń kocich zakończone jest wystawieniem jednej łapy do przodu. Ciałko zwarte, tylne 3 kończyny skromnie podwinięte, ale jedna z przednich - wygodnie wyciągnięta.

Łapka przodowniczka to czasem prawa łapka:

Holi lezy

 

Holi lezy

 

Holi lezy

 

Holi lezy

 

a czasem lewa:

Holi lezy

 

Holi lezy

niedziela, 02 października 2011

Z racji jesieni, w naszym domu co chwila pojawiają a to jabłka, a to gruszki, śliwki, większa ilość winogron itp., słowem - wszelka słodka świeżyzna w ilościach półhurtowych. Owoce leżą sobie na wierzchu i nie ma siły - musi się koło nich pojawić przynajmniej jedna muszka-owocówka, choćby tylko na chwilę. W zeszłym roku nasza kicia owocówki traktowała na równi z wypasionymi muchami - goniła do upadłego. Czatowała, skakała, polowała i oczywiście irytowała się, gdy za długo przebywały poza zasięgiem jej łapek. W tym roku jest inaczej. O ile "tradycyjne" muchy, czy komary (a także pająki i wszelkie inne robactwo) są dla niej nadal WYZWANIEM, o tyle muszki owocówki zostały ewidentnie usunięte z kategorii "zwierzyna łowna". Holison odkrył w sobie zamiłowanie do - chyba - hodowania rzeczonych muszek. Bo jak inaczej nazwać zasiadanie przed miejscem przebywania owocówek i uważne, kilkudziesięciominutowe obserwowanie, jak taka muszka sobie lata, spaceruje i robi wszelkie inne muszkowe rzeczy, przy zerowej, holisoniej reakcji. Siedzi sobie przed nimi i tylko bardzo uważnie obserwuje, nie próbuje ich dopaść ani łapą, ani paszczowo, ani w jakikolwiek inny sposób. Po prostu - nasza Holi zasiada do wypasania dwóch, trzech muszek i mamy kota z głowy, póki jej się nie znudzi. Niestety kot niezbyt długo może napawać się swoją trzódką, bo dla nas taka nagła cisza i znieruchomienie futrzaka jest sygnałem do jak najszybszego zagospodarowania owoców, ku nieukrywanej żałości Holi, bo jej "krówki-owocówki" znikają.

piątek, 30 września 2011

Co widać na zdjęciu?

 Niebieskie kudły

 

SPOILER

.

.

.

.

.

.

ODPOWIEDŹ:

Elegancko sfilcowany efekt wyczesywania naszego niebieskiego "maleństwa".

To, co się tutaj tak ładnie sfilcowało i jest przemiłe w dotyku, w pojedynczej postaci jest dosłownie wszędzie w naszym domu. Pojedynczy kłaczek potrafi dostojnie przepłynąć na wysokości wzroku pomiędzy telewizorem a obserwatorem lotu, dolecieć do okna, opaść na podłogę, by majestatycznie powrócić do okna. Taki puszek bezbłędnie włazi w nos, ucho, oko. Holisonie futerko - co jest szczególnym wyczynem i nie mamy pojęcia, JAK nasz kot to robi - potrafi być w środku właśnie otwieranego dowolnego pudełka, puszki, opakowania.

Gdyby Schrödinger miał kota takiego jak Holison, to by nie mówił, że kot może być jednocześnie żywy i martwy, tylko by twierdził, że sierść kota może być jednocześnie w środku i na zewnątrz pudełka.

piątek, 09 września 2011

- nie ma na to rady... - oznajmił nam to nasz kot. Budzimy się rano, a tu kotku chyba zimno było w nocy. Zamiast - jak zwykle przez ostatnie miesiące (czy to słońce, czy deszcz) wylegiwać się rano pod balkonem, Holi zwinięta w koci kłębuszek, wtulona w leżącą obok narzutę, spała na miękkim fotelu. Nawet oka nie podniosła jak wstawaliśmy rano. Jesień przyszła - nie ma na to rady.

środa, 10 sierpnia 2011

Zdjęcie naszej Holi z postu "Czy to ptak? Czy to samolot?" trafiło na widelec.pl do serii zdjęć pod wspólnym tytułem "Tajming jest wszystkim".

Dla przypomnienia:

Kot holi

Ależ to były czasy... Teraz te słodkie 3,75 kg niebieskiego futra już tak nie "lata". Prędzej siądzie i będzie wodzić wzrokiem za "bawiutką".

środa, 03 sierpnia 2011

Holi-kotek spi

 

Mały miś, (miejscami) grubawy miś oczywiście wykorzystał moment, w którym personel wstał i krzesło (przyjemnie wygrzane) zrobiło się wolne.

czwartek, 14 lipca 2011

Szyja u brytyjczyka jest zadziwiającą częścią ciała kota. Gdy kotek leży - praktycznie jej nie ma.  Głowa płynnie przechodzi w pluszowe barki i właściwie przednie nogi to prawie z niej wyrastają.

Wystarczy jednak jeden owad w pobliżu, a kotku jakby wysuwał się 10 centymetrowy teleskop między barkami a głową.

Zadziwiające.

czwartek, 30 czerwca 2011

Tak mniej więcej wygląda transkrypcja fonetyczna holisonowego słowa oznaczającego wodę. Generalnie to Holi pije wodę z kufla postawionego na biurku (patrz: Przypomina mi się dowcip). Ma jeszcze w domu jedną miskę na wodę, ale pije z niej rzadziej. Dzięki kuflowi na biurku, mniej podpija naszą wodę i inne napoje (bezalkoholowe oczywiście) z naszych kubków i kufli (personel nie uznaje naczyń mniejszych niż 0,5 l, stąd kufle zagospodarowane jako filiżanki na herbatkę). Kufel stoi od roku i sprawdza się wyśmienicie, przy czym jeśli poziom wody spadnie do 3-4 centymetrów poniżej brzegu kufla, to kotek przychodzi do najbliższego wolnego człowieka, włazi na biurko, wpatruje się w personelowy kubek, kufelek, albo najlepiej butelkę z wodą i wypowiada lekko zawodzącym tonem słowo [niamu:]. Gdy personel nie reaguje, słowo jest wypowiadane coraz bardziej dobitnie i na bardziej wrzaskliwych tonach. To samo słowo i rodzaj zachowania można zaobserwować, gdy kot zapragnie napić się z kranu w łazience. Siada wtedy przed drzwiami do łazienki, a gdy personelu nie ma w pobliżu, to przychodzi do miejsca jego pobytu, siada w progu drzwi i zaczyna: [niamu:]. Jeśli personel nie zareaguje odpowiednio szybko lub się nie zorientuje, to [niamu:] pojawia się coraz częściej i częściej. Ciekawie jest, gdy personel usiłuje wziąć Holi na przetrzymanie. Coraz głośniejsze i wrzaskliwe [niamu:] przechodzi w poirytowane, aby po kolejnych kilku powtórzeniach zamienić się w coraz cichsze, coraz bardziej zrezygnowane i lekko zawodzące.

Podobno kot, a zwłaszcza brytyjczyk, powinien mieć szeroką miskę, żeby mu przy chłeptaniu wody wibrysy nie dotykały brzegów - zasada ta kompletnie nie dotyczy naszej Holi. Oprócz swojego kufelka, z którego naprawdę lubi pić (prawdopodobnie dlatego, że a) kufel jest zdobyczny na personelu, b) woda jest na tyle wysoko, że nie trzeba się schylać) to jeśli tylko Holi ma ochotę, to napije się z każdego naczynia, do którego jest w stanie wcisnąć głowę i skutecznie zaczerpnąć z niego językiem napoju - wody, herbaty, rumianku, innych ziółek, soku jabłkowego. Właściwie to wszystkiego mokrego, bez dużej ilości bąbelków i jeśli tylko nie ma smaku cytrusów. Niestety czasem kotek powimo tego, że ma własny kufelek, to bardzo, bardzo ma się ochotę napić się z czyjegoś kubka. W związku z tym - nie ma przebacz. [Niamu:], [NIAmu:], [NIAMU:]  jest wypowiadane wiele razy i to dobitnie, wzmocnione przez drugie słowo: [A~:]. Sygnał paszczowy powtarzany jest tak długo, aż dwunożny personel nie udostępni kubka i świeżo lanej mineralnej futrzastemu czworonogowi.

czwartek, 09 czerwca 2011

To, co się dzieje, gdy do domu zostanie przyniesiony szczypiorek albo zielona cebulka jest nie do opisania. Kot zaczyna się wydzierać, zwracać uwagę, skrzeczeć - jednym słowem włącza syrenę alarmową. Normalnie jest dość gadatliwa. Jak wychodzimy z domu, a kot zaczyna się orientować, że wychodzimy, to natychmiast nas delikatnie mówiąc strofuje - podnosi wibrysy na boki i tylko trochę do przodu i bardzo charakterystycznie, dość głośno nas oskarżycielsko omiaukuje. Ale to "małe  miki" przy szczypiorku i cebulce. Holison po prostu "drze japę" i nie chce skończyć, przy czym ewidentnie nie chodzi o to, że jest to zieleninka, którą kotek chce obgryzać - bo nie chce. Może chodzi o zapach? O to, że szeleści? O to, że to są ukochane przez nią "patyczki"? A może wszystko naraz? A może jeszcze coś innego? Może ktoś ma jakieś pomysły?

poniedziałek, 06 czerwca 2011

Holisona coś bardzo zainteresowało za oknem. Tak bardzo, że kompletnie nie zauważyła, że personel przechodzi obok, niosąc w ręku COŚ DUŻEGO. Holison momentalnie uznał, że COŚ DUŻEGO, to może być COŚ GROŹNEGO i na wszelki wypadek przyjął pozycję pod tytułem "jestem tylko nic nie znaczącym kawałkiem podłogi, tak niewielkim, że właściwie to mnie tu nie ma; właściwie to tutaj jest tylko podłoga, a nie ja. Kot??? Jaki kot???? Ja jestem podłogą". Gdy tylko personel z CZYMŚ DUŻYM go wyminęli, Holisonek zastosował manewr "padł i czołgał się" i w trybie pilnym udał się na z góry upatrzoną pozycję. Na wszelki wypadek w innym pokoju.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8