pomiauki kotki Holi
Kategorie: Wszystkie | Holimoże | Pomiauki
RSS
środa, 31 marca 2010

Dzisiejszy dzień sponsorują papierki. Nieważne jakie. Wszystkie. Pomięta torebka. Fiszka z notatkami, na którą kotek łakomie spogląda już na etapie wypisawania. A jaka radość, jak piszący fiszkę zemnie i rzuci na podłogę, a potem można na papierek naskoczyć z czterech. Wziąć papierek do ryja i próbować się z nim przetoczyć albo walnąć go z dyńki. Albo złapać w paszczę i zanieść w kątek jako przedmiot "trofiejny". Wcześniej było przegrzebywanie pudła z makulaturą w poszukiwaniu odpowiednio małego, "znieważającego" papierka. Np. taki zmięty rachunek - no po prostu istny koci "znieważca", którego można gryźć, nosić, turlać, napadać, itd...

wtorek, 30 marca 2010

walka z cieniem

Trening przed pojedynkiem - walka z cieniem.

Około godziny 22 Holisonowi włącza się moduł "szalona wiewiórka" - z oczu znika resztka inteligencji, za to pojawia się pełnia obłakania, włos się jeży, ogon podnosi i Holison zaczyna biegać... Goni, skacze, atakuje wszystko, co się rusza i co nie - tak mniej więcej przez pół godziny, póki...nie wpadnie do kuwety. Ze swojej świątyni dumania wychodzi spokojna, bez oznak szaleństwa, łagodna. Demon został wypędzony. Holison podąża do michy.

niedziela, 28 marca 2010

Uważny czytelnik (łeee he he) zauważył pewnie, że nasza kota ma znaczną ilość imion. Pozornie mogłoby się wydawać, że w domu buszują co najmniej trzy sierściuchy - nic bardziej mylnego (chociaż czasami i jeden Holison potrafi zrobić coś takiego, że wydaje się, że biega nie jeden, malutki koteczek, a całe stado rosłych bawołów - ale to zupełnie inna historia...). Czas jednak nieco uporządkować kwestie nazewnicze. Holi "metrykalnie" ma na imię Holiday. Od razu została "skrócona" do Holi, a potem - jak już w jednej z notek zostało opisane - pojawił się Mirmił vel Mirmiła. Jakoś się tak przyjęło, że "mirmiłowania" używamy mówiąc o kocie, a nie do kota, albo zwracamy się tak do kota, ale wyłącznie per Mirmiłku i to w chwilach miłych i głaskalskich. Ostatnio wykluł się nazewniczo Holison (tu: ukłon w stronę sąsiadów). Holison jest wyjątkowo wdzięcznym imieniem, bo udaje się go ubarwiać i dopasowywać do sytuacji - i tak np. szukając, gdzie się kota zamelinowała, można człapać po mieszkaniu, nawołując "Panno Holison!" - co  brzmi szalenie elegancko, czy "Miss Holison!", co jest już szczytem wyrafinowania. Jest też Gryzolson, Mruczalson czy Spadalson (kiedy główna bohaterka eksperymentuje, ile kota może wystawać z regału, zanim 100% kota zleci). Jest też Skakalson i Biegalson, ale bywa również Spalson. Kot zasadniczo reaguje na wszystkie imiona - szczególnie w kontekście czegoś smakowitego. W przypadku łapania kota do zakropienia oczu - kot nie reaguje na żadne imię czy przydomek... w ogóle nie reaguje, tylko oddala się na z góry upatrzoną pozycję, maksymalnie niedostępną dla łapiącego, względnie w miejsce z jak najlepszą możliwością dania nogi.

sobota, 27 marca 2010

Wanna Kino jest wielką miłością naszej kotki. Na początku Holi zakotwicza przed drzwiami łazienki i patrzy na klamkę. Potem usiłuje wcisnąć łapę i ewentualnie głowę między drzwi a futrynę. Jeśli drzwi są niedomknięte, to kot wchodzi do kina bez biletu, wskakuje do wanny i czeka. Czeka. CZEKA. Woda nie kapie. Nie kapie. Trzeba włączyć alarm: łił, łał, mau, MAU, MAAAUUU. Wiadomo - na sygnał dźwiękowy musi w końcu pojawić się operator kina i włączyć światło i "film". Wtedy człowiek może zająć sią na jakieś 10 minut swoimi sprawami, aż włączy się kolejny sygnał dźwiękowy, informujący operatora, że seans się zakończył, albo temu kotku się znudziło.

Inaczej sprawa wygląda, jak drzwi są zamknięte - wtedy łił, łał, mau, MAU, MAAAUUU wzywa biletera, żeby wpuścił do wanny kina i od razu pełnił rolę także operatora kranu projektora.

pierwsze spotkanie Holi z wodą

Pierwszy seans: "Bliskie spotkanie trzeciego stopnia"

czwartek, 25 marca 2010

i... nie - nie leżał w łóżeczku, bo chore, a właściwie lekko przytkane są oczka kotka. I temu kotku trzeba te oczka zakrapiać. Często. A kotek za tym nie przepada (delikatnie i dyplomatycznie rzecz ujmując). Do zakropienia oczek temu kotku potrzebne są dwie osoby - jedna w charakterze trzymacza, druga - zakrapiacza. Trzymacz pokonuje opór Holisonka, który całą sobą pokazuje, że nieee, ale w ogóle o co chodzi, ja nie potrzebuję tego kropienia i ZOSTAW MNIE! PUUUSZCZAAAAAAAAJJJJ! WREDNA ŚWINIO PUSZCZAJ MNIEEEEEE! Zakrapiacz pokonuje opór w postaci wyrywającej się na wszystkie strony mordki i ze wszystkich sił stara się trafić kroplą w oko, a nie np. w nos, brew, czy czubek głowy. Po zakropieniu oczu, Holisonek robi krótkie "mił" i... idzie na okno czatować na MUCHY i PTAKI, i CHMURY!

niedziela, 21 marca 2010

Mirmiła nie potrzebuje wypasionych sprzętów kocich. Swoje zapasy energii rozładowuje na kociej wyszalni. Do wyszalenia kota potrzebne są: regał, drewniane kołeczki (sztuk 3 lub więcej), człowiek - sztuk minimum 1. Wyszalanie kota przebiega w sposób następujący: człowiek bierze kołeczki (sztuk 3 lub więcej) i rozkłada je na regale, bardzo ogólnie pokazując kotu, gdzie.

Kot pędzi jak wicher, wskakuje na regał:

Kot wyszalany

 

i brawurowo zrzuca kołeczki:

Kot wyszalany

 

 

Kot wyszalany

 

 

Kot wyszalany

 

nierzadko wykonując złożone figury akrobatyczne:

Kot wyszalany

 

 

Kot wyszalany

 

 

Kot wyszalany

 

Kot, który zrzucił wszystkie kołeczki - wyczekująco patrzy na człowieka. Człowiek powinien natychmiast pozbierać kołeczki i poukładać je ponownie na regale. Kot - równie brawurowo - zrzuca kołeczki. Jeśli człowiek nie reaguje wystarczająco szybko - kot włącza sygnał paszczowy.

Po kilku(nastu) rundach - kot czuje się wyszalany i udaje się na spoczynek:

Tyl kota

poniedziałek, 15 marca 2010

...kotek spożyje torbę papierową! Było nie kłaść torby na miejscu leżankowym kotka!

niedziela, 14 marca 2010

Po seriach mił, łał, łił, mał, miii-eł, mii-ał, umła, mła, ła i miii-ou i upiornego iiii... nareszcie JEST. PRZYBYŁ. POJAWIŁ SIĘ.

MEOW na zmianę z MIAU.

 
1 , 2